[FIRST LOOK] BON VOYAGE (CD+DVD)



Tuż przed oficjalną premierą krążka BON VOYAGE na fanowskich stronach pojawiły się pierwsze fotki bookletu, który wchodzi w skład rozszerzonego wydania CD+DVD. Piosenkarka zaprezentowała się nam w wielu odsłonach, w którym przeważa styl retro. Tym samym dowiodła o swojej fotogeniczności i charyzmie.

Przekonajcie się o tym sami!


Credits:
KKF@fb

5 komentarzy:

Anonimowy pisze...

Zdjęcia bardzo fajne, ale niestety album to mega rozczarowanie. Koncepcja była super, ale ma się nijak do piosenek, które są nijakie i nie wykorzystują możliwości wokalnych Kumi.
Dużo się spodziewałam po tym albumie, a wyszła kicha. W sumie cieszę się, że nie zamówiłam albumu przed przesłuchaniem, bo teraz wiem, że już go nie kupię.
Beata

mrsinezzia pisze...

Niestety muszę się z Tobą zgodzić. Jeśli chodzi o ten album to nie było żadnego elementu zaskoczenia, o którym Kuu nas zapewniała. Myślałam, że to będzie coś na miarę jej najlepszych wydań, ale myliłam się. Może jednak po paru przesłuchaniach polubię ten krążek, zobaczymy.

Anonimowy pisze...

Cieszę się, że nie jestem sama. :-)
Mam wrażenie, że ten album był robiony na szybko, byle tylko coś zrobić, dać fanom, niech się cieszą. I to był błąd, bo wyszła nijaka produkcja, bez polotu, ot parę dźwięków, które są modne, jakiś znany gość i fani i tak kupią. Pewnie kupią. Ja nie. I myślę, że się do tego wydawnictwa nie przekonam. Z ostatnich singli podobało mi się tylko 'Koishikute', a to bardzo słabo, bo poprzednie piosenki lubiłam bez wyjątku - każdego singla byłam pewna, i żaden mnie tak nie rozczarowywał, jak te najnowsze. Jest mi smutno.
Beata

mrsinezzia pisze...

Jakoś ciężko mi zrozumieć fanów, którzy zachwalają pod niebiosa najnowszy album. Kuu posłużyła się kawałkami z zeszłych singli, do czego dodała parę nowych, przeciętnych piosenek. Wolałabym poczekać dłużej i dostać coś lepszego. JAPONESQUE było genialne, a to... Nie wiem co powiedzieć.

Mam w planach napisać recenzję tego albumu, ale co z tego wyjdzie to nie wiem.

Anonimowy pisze...

Chętnie przeczytam, jak napiszesz. :-)
To, o czym wspomniałaś, trąca mi ostatnimi wydawnictwami Ayu - też było na szybko, żeby tylko wydusić kasę z fanów (mini albumy 'Love' i 'Again', a potem to samo na 'Love again')i dać im chłam, opakowany w ładne pudełko.
CO do Kuu - myślałam, że skoro jest na nowym etapie życia, jej piosenki też się zmienią, styl ewoluuje, będzie doroślej, ciekawiej. Przecież ona ma takie możliwości głosowe! Mógłby z tego być bardzo dobry album... Mógłby, ale nie będzie.
Japonesque miało słabe punkty, ale ogólnie się broniło i większość utworów cały czas noszę w swoim odtwarzaczu mp3, a tu...? Tu, według mnie nie ma mocnych punktów. 4 piosenki na 14 (nie liczę wstępu i interlude) to kiepsko, jak na artystkę tej miary, co Kumi.
Beata